Wygodna sypialnia nie musi być duża ani urządzona za fortunę. Znacznie ważniejsze jest to, czy można swobodnie przejść obok łóżka, sięgnąć po książkę bez wstawania i zasnąć bez światła latarni wpadającego przez okno. Niby drobiazgi, ale to właśnie one decydują, czy dobrze nam się w niej mieszka.
Co najczęściej psuje ten komfort? Oto pięć rzeczy, które łatwo przeoczyć podczas urządzania sypialni.
Łóżko zajmuje niemal cały pokój
W sklepie wyglądało idealnie. Szerokie tapicerowane łóżko, z miękkim zagłówkiem, dokładnie takie jak na zapisanych inspiracjach. Dopiero po wniesieniu do mieszkania okazuje się, że do szafy trzeba podchodzić bokiem, a zmiana pościeli wymaga niezłej gimnastyki.
Przed zakupem dobrze rozrysować ustawienie mebli i sprawdzić, ile miejsca zostanie wokół łóżka. Szczególnie jeśli śpią w nim dwie osoby. Dostęp do łóżka z obu stron to nie fanaberia, tylko zwykła wygoda. Czasem łóżko o kilkanaście centymetrów węższe pozwala urządzić pokój znacznie rozsądniej.
Wieczorem światło razi prosto w oczy
Piękny żyrandol potrafi zrobić wrażenie. Tyle że trudno przy nim poczytać przed snem, a zapalanie mocnego światła w środku nocy raczej nie należy do przyjemności.
W sypialni sprawdza się kilka mniejszych punktów świetlnych. Lampka przy łóżku przyda się do czytania, a delikatne oświetlenie przy szafie pozwoli znaleźć ubrania bez budzenia drugiej osoby. Warto też pomyśleć o włączniku w zasięgu ręki. Kto choć raz musiał wyjść spod ciepłej kołdry tylko po to, żeby zgasić światło, ten wie, o co chodzi.
Nie ma gdzie odłożyć nawet okularów
Na zdjęciach minimalistyczne sypialnie wyglądają świetnie. Gładkie powierzchnie, żadnych drobiazgów, idealny porządek. W rzeczywistości szybko pojawia się pytanie: gdzie położyć telefon, książkę albo szklankę wody? Nawet niewielka szafka nocna z szufladą potrafi ułatwić życie. Jeśli brakuje miejsca, można pomyśleć o półce przy łóżku lub zagłówku z miejscem do przechowywania.
Nie chodzi o dokładanie kolejnych mebli. Chodzi o to, żeby przed snem nie trzeba było szukać wolnego kawałka podłogi na rzeczy, których używamy codziennie.
Materac kupiony bez sprawdzenia
Z kolorem tapicerki zwykle nie ma większego problemu. Widzimy próbnik, przykładamy go do innych materiałów i podejmujemy decyzję. Z materacem jest trudniej. Nie da się przecież ocenić jego wygody na podstawie zdjęcia. Ten sam model jednej osobie wyda się przyjemnie sprężysty, a drugiej za twardy. Dlatego dobrze położyć się na kilku materacach i sprawdzić je w pozycji, w której najczęściej zasypiamy.
Sklepy z materacami w Warszawie i innych miastach zapewniają możliwość testowania produktów przed zakupem. Przy okazji można porozmawiać z doradcą o tym, co przeszkadza nam w obecnym łóżku. Może okazać się, że nie zawsze trzeba kupować nowy materac. Czasami wystarczy nakładka na materac, która za dużo niższą cenę poprawi nasz komfort snu. Czy to na kanapie czy na niewygodnym materacu.
Zasłony są ładne, ale rano nie dają pospać
Zwiewne firany i jasne zasłony dodają wnętrzu lekkości. Latem mają jednak jedną wadę: o świcie przepuszczają tyle światła, że trudno dłużej poleżeć w łóżku. Jeśli sypialnia wychodzi na wschód albo za oknem świeci uliczna latarnia, warto rozważyć rolety zaciemniające lub zasłony z odpowiednią podszewką. Nie muszą być ciężkie ani ciemne. Dziś można znaleźć tkaniny, które dobrze ograniczają światło, a jednocześnie pasują do jasnych, przytulnych wnętrz.
Sypialnia nie musi wyglądać jak idealnie wystylizowane zdjęcie. Ma być miejscem, w którym wygodnie się śpi, łatwo odnajduje potrzebne rzeczy i po prostu dobrze spędza czas. Jeśli uda się to osiągnąć, kolor narzuty naprawdę schodzi na dalszy plan.
Artykuł sponsorowany.
Założyciel bloga i właściciel firmy budowlanej Budorex z Gdańska. Od lat rozwija firmę i chce dzielić się wiedzą z innymi. Prywatnie pasjonat ogrodów.
